You are currently viewing Dlaczego nie zawsze część ciała, w której występują objawy jest jednocześnie okolicą, na którą kieruję terapię?

Dlaczego nie zawsze część ciała, w której występują objawy jest jednocześnie okolicą, na którą kieruję terapię?

W bardzo telegraficznym skrócie opowiem jeden z bardzo wielu takich przypadków jaki miał miejsce w moim gabinecie.
Tak było właśnie pewnego dnia , gdy trafił do mnie pacjent lat 20. Mężczyzna przekonany, że jego problem tkwi w lewym podudziu – konkretnie w okolicy przedniej. W wywiadzie brak uchwytnej przyczyny, ból o charakterze zmiennym, zmienność objawów również w spoczynku, dotychczasowe działania terapeutyczne kierowane na podudzie nie przynosiło rezultatu. W badaniu pacjenta a nie tylko jego podudzia zauważyłem zależność nasilających się objawów w wyniku ruchów zgięcia tułowia w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Zgięcie w przód nasilało objawy, przeprost tułowia zmniejszał je lub nawet eliminował. Moją propozycją było zastosowanie terapii McKenziego ukierunkowanej na problem od krążkowy. Pacjent jednak postanowił sprawdzić to w badaniu MRI (Rezonans Magnetyczny). Jak się domyślacie wynik badania okazał się potwierdzić moje wcześniejsze spostrzeżenie. Badanie wykazało przepuklinę krążka międzykręgowego, która wchodziła w konflikt z korzeniem nerwowym zaopatrującym daną okolicę manifestującą się dolegliwościami bólowymi. Po zastosowaniu procedur statycznych i dynamicznych wg met McKenziego, wyciągu osiowego, i odpowiednich działań fizykoterapeutycznych po trzech tygodniach uzyskaliśmy całkowitą eliminację objawów. Stopniowo pacjent wrócił do aktywności zawodowej i sportowej. Pomyślcie tylko jaki byłby efekt naszej pracy gdybym z uporem maniaka skierowałbym działanie tylko na to nieszczęsne podudzie.